1. Okres „solidarnościowego karnawału” (sierpień 1980 r. – 13 grudzień 1981 r.)
W Polsce pod rządami komunistów związki zawodowe były w zupełności kontrolowane przez władze i nie spełniały w najmniejszym stopniu swojej podstawowej funkcji – obrony interesów pracowniczych. W roku 1978 pod wpływem Komitetu Obrony Robotników zaczęły działać Komitety Założycielskie Wolnych Związków Zawodowych (WZZ) w Katowicach i na Wybrzeżu. Były one bardzo nieliczne, ale aktywne. W Katowicach wydawały „Ruch Związkowy” a w Gdańsku „Robotnika Wybrzeża”. Działacze tych związków odegrali dużą rolę w zakładaniu „Solidarności” w 1980 r.
Kryzys gospodarczy, w którym znalazła się Polska pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku doprowadził m. in. do wprowadzania przez władze mniej lub bardziej ukrytych podwyżek cen. Dnia 1 lipca 1980 r. podwyższono ceny mięsa i jego przetworów w bufetach i stołówkach zakładowych. Spowodowało to wybuch licznych strajków o charakterze płacowym w różnych rejonach Polski. Największe ich nasilenie miało miejsce na Lubelszczyźnie. Zaspokajanie przez władze żądań płacowych powodowało wygasanie strajków. Przełomowym wydarzeniem było rozpoczęcie strajku w Stoczni im. Lenina w Gdańsku. Nastąpiło ono 14 sierpnia 1980 r. a bezpośrednią przyczyną protestu było zwolnienie z pracy suwnicowej Anny Walentynowicz – działaczki WZZ. Akcją kierował Komitet Strajkowy na czele z innym działaczem WZZ – Lechem Wałęsą. Komitet żądał m. in. przywrócenia Anny Walentynowicz do pracy, podwyżki płac i zasiłków rodzinnych oraz wybudowania przed stocznią pomnika ofiar grudnia 1970 r. Wkrótce do strajku przyłączyły się inne stocznie Trójmiasta, a także porty, komunikacja miejska i różne mniejsze zakłady pracy. Dnia 16 sierpnia 1980 r. rozmowy w Stoczni Gdańskiej doprowadziły do zawarcia ugody z dyrekcją. Po wpływem delegacji innych zakładów pracy postanowiono jednak kontynuować strajk. W nocy z 16 na 17 sierpnia 1980 r. utworzono Międzyzakładowy Komitet Strajkowy na czele z Lechem Wałęsą. Komitet sformułował listę 21 postulatów, wśród których znalazło się żądanie utworzenia niezależnych od władz związków zawodowych, zagwarantowanie wolności słowa i uwolnienie więźniów politycznych. W następnych dniach strajk rozszerzył się nie tylko na inne zakłady Wybrzeża, ale także całej Polski. Dnia 18 sierpnia 1980 r. w Szczecinie także utworzono Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Jego przewodniczącym został Marian Jurczyk, a siedzibą strajkująca Stocznia Szczecińska. Strajki wspierali doradcy wywodzący się kręgów tzw. opozycji demokratycznej. Do Stoczni Gdańskiej przybyli m. in. Tadeusz Mazowiecki, Bohdan Cywiński, Andrzej Wielowieyski, Bronisław Geremek, Waldemar Kuczyński i Jadwiga Staniszkis. Pomocy w wielu sprawach udzielali stoczniowcom opozycjoniści gdańscy wywodzący się z Ruchu Młodej Polski, m. in.: Aleksander Hall, Arkadiusz Rybicki, Maciej Grzywaczewski, Bożena Rybicka, Magdalena Modzelewska, a także związani z KSS „KOR” Bogdan Borusewicz i Lech Kaczyński.
Strajki stopniowo rozszerzały się na całą Polskę. Do protestu przystąpili m. in. robotnicy w Warszawie, Łodzi, Nowej Hucie, Legnicy, Wałbrzychu, Poznaniu i Wrocławiu. Dnia 29 sierpnia 1980 r. stanęły kopalnie węgla, które utworzyły w Jastrzębiu Międzyzakładowy Komitet Strajkowy.
Początkowo podejmowane próby rokowań z delegacja rządową nie przyniosły efektu. Jednak 30 VIII 1980 r. strajkujący w Szczecinie podpisali porozumienie z negocjatorem rządowym – Kazimierzem Barcikowskim. Przewidywało ono utworzenie „samorządnych związków zawodowych”. Największe znaczenie miało porozumienie pomiędzy Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym i wicepremierem Mieczysławem Jagielskim, podpisane 31 sierpnia 1980 r. w Stoczni Gdańskiej. Także w nim znalazł się punkt o utworzeniu niezależnych, samorządnych związków zawodowych. Rząd zaakceptował też liczne postulaty ekonomiczne oraz zgodził się na radiową transmisję niedzielnej mszy świętej i zwolnienie więźniów politycznych. Dnia 1 września 1980 r. przedstawiciele rządu podpisali w Jastrzębiu porozumienie ze strajkującymi górnikami. Przewidywało ono m. in. wprowadzenie wolnych sobót i zniesienie niekorzystnego dla górników czterobrygadowego systemu pracy.
Podpisanie porozumień ze strajkującymi górnikami przypieczętowało upadek rządów Edwarda Gierka. Jeszcze 5 września 1980 r. nowym przywódcą PZPR został Stanisław Kania.
Dnia 17 września 1980 r. na zebraniu delegatów robotniczych z całej Polski w gdańskim klubie „Ster” postanowiono utworzyć Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” (NSZZ „Solidarność”). Ustalono, że będzie on podzielony na regiony, których przedstawiciele utworzą Krajową Komisję Porozumiewawczą (KKP). Terytorialny a nie branżowy podział Związku powodował, że mógł on stanowić znacząca siłę polityczną. Przewodniczącym KKP wybrano Lecha Wałęsę, charyzmatycznego przywódcę strajku w Stoczni Gdańskiej. Struktury NSZZ „Solidarność” rozwijały się sposób żywiołowy. Już w październiku 1980 r. było 2- 3 miliony członków Związku. W następnych miesiącach NSZZ „Solidarność” zrzeszała już blisko 10 milionów członków.
Władze państwowe, głównie za pośrednictwem Służby Bezpieczeństwa starały się utrudniać pracę i rozwój Związku. Jeszcze 16 sierpnia 1980 r. został powołany w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych sztab do kierowania operacją „Lato – 80”. Jej zadaniem było początkowo przeciwdziałanie rozszerzającym się strajkom, później zaś zwalczanie „Solidarności” i innych ugrupowań niezależnych oraz czynienie przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego. Także administracja państwowa usilnie zwalczała rozwój Związku.
Wkrótce doszło do pierwszych konfliktów z władzą. Najpoważniejszy z nich wiązał się ze sprawą rejestracji „Solidarności”. Dnia 24 października 1980 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie zarejestrował wprawdzie NSZZ „Solidarność”, ale w statucie Związku samowolnie dokonał zmian. Umieścił w nim bowiem zapis o respektowaniu przez Związek kierowniczej roli PZPR i uznawaniu nienaruszalności sojuszy międzynarodowych PRL. Związek został postawiony w stan gotowości strajkowej. Ostatecznie tzw. konflikt rejestracyjny zakończył się kompromisem. Dnia 10 listopada 1980 r. Sąd Najwyższy zarejestrował NSZZ „Solidarność” a sporne zapisy umieszczono w aneksie do statutu. Kolejny konflikt miał miejsce w połowie listopada 1980 r. Władze aresztowały wówczas dwóch działaczy „Solidarności” Regionu Mazowsze, którzy zdobyli i powielili tajną instrukcję prokuratora generalnego PRL Lucjana Czubińskiego, omawiającą metody zwalczania opozycji w Polsce. Mazowiecka „Solidarność” zapowiedziała strajk, który odwołano po mediacji prezesa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Stefana Bratkowskiego. Na konfrontacyjne działania władzy wobec „Solidarności” miał niewątpliwie wpływ Związek Sowiecki. W grudniu 1980 r. oddziały sowieckie były już gotowe do przekroczenia granicy polskiej, interwencję wstrzymano w ostatniej chwili, być może pod wpływem nacisków amerykańskich.
Zimą i wiosną 1981 r. regionalne i zakładowe ogniwa „Solidarności” organizowały liczne strajki i akcje protestacyjne. Tylko w styczniu 1987 r. strajkowało ponad 1,7 miliona osób. Domagano się m in. wprowadzenia pięciodniowego tygodnia pracy, pojawiały się też postulaty uwolnienia więźniów politycznych (chodziło przede wszystkim o przywódców Konfederacji Polski Niepodległej aresztowanych już po sierpniu 1980 r.), zmiany władz wojewódzkich oraz rozliczne postulaty lokalne. Do zahamowania strajków przyczyniło się zawarcie kompromisowego porozumienia pomiędzy „Solidarnością” i rządem w Rzeszowie (30 stycznia 1981 r.), w którym uzgodniono, że co czwarta sobota będzie dniem pracującym.
Trwał też konflikt dotyczący związków zawodowych rolników. Ruch chłopski był podzielony na kilka organizacji (tworzonych od września 1980 r.), zawierających w nazwie słowo „Solidarność”. Najważniejszą z nich była NSZZ „Solidarność Wiejska”. 29 października 1980 r. sąd odrzucił wniosek „Solidarności Wiejskiej” o rejestrację, uzasadniając to brakiem podstaw prawnych. Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy. Spowodowało to zacieśnienie działań organizacji chłopskich, które przyjęły wspólny statut. Dnia 29 grudnia 1980 r. kilkudziesięciu członków „Solidarności” i Solidarności Wiejskiej” rozpoczęło strajk okupacyjny Urzędu Gminy w Ustrzykach Dolnych. 2 stycznia 1981 r. zaczęto okupować także siedzibę Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych w Rzeszowie. Domagano się przede wszystkim legalizacji rolniczych związków zawodowych. Dnia 12 lutego 1981 r. milicja usunęła rolników strajkujących w Ustrzykach Dolnych, zaś strajk w Rzeszowie skończył się w połowie lutego 1981 r. W podpisanych wkrótce, dzięki mediacji „Solidarności” pracowniczej, porozumieniach w Rzeszowie i Ustrzykach Dolnych zagwarantowano m. in. nienaruszalność indywidualnej formy posiadania ziemi na wsi. Sprawa legalizacji rolniczych związków zawodowych ciągle pozostawała otwarta. Walkę o nią ułatwiło częściowe zjednoczenie organizacji chłopskich. Na zjeździe w Poznaniu w dniach 8 – 9 marca 1981 r. NSZZ „Solidarność Wiejska” i NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność Chłopska” zjednoczyły się w jeden związek NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” (NSZZ RI „Solidarność”). Na jego czele stanął Jan Kułaj.
Problem rejestracji związków zawodowych rolników doprowadził do największego kryzysu w okresie legalnego istnienia „Solidarności”. Od 12 marca 1981 r. grupa rolników okupowała budynek Wojewódzkiego Komitetu Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Bydgoszczy. Dzień później protest poparł NSZZ RI „Solidarność”, tworząc w Bydgoszczy ogólnopolski Komitet Strajkowy, którego najważniejszym postulatem była rejestracja chłopskiego związku zawodowego. Dnia 19 marca 1981 r. na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Narodowej zostało pobitych 3 działaczy „Solidarności” i „Solidarności” Rolników Indywidualnych. Przewodniczącemu Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego „Solidarności” bydgoskiej Janowi Rulewskiemu wybito zęby. W związku z tymi wydarzeniami KKP „Solidarność” uchwaliła przeprowadzenie 27 marca 1981 r. ogólnopolskiego czterogodzinnego strajku ostrzegawczego. Gdyby nie przyniósł on rezultatu 31 marca 1981 r. miał rozpocząć się bezterminowy strajk generalny. Strajk czterogodzinny odbył się i objął ogromną większość dorosłych Polaków. Był to, być może, największy strajk w dziejach ludzkości. Do strajku generalnego nie doszło, gdyż 30 marca 1981 r. podpisane zostało tzw. porozumienie warszawskie. Rząd obiecał wyjaśnić sprawę wypadków bydgoskich i zobowiązał się do rejestracji rolniczej „Solidarności”. Zawarcie porozumienia doprowadziło do kryzysu w KKP. Krytykowano Lecha Wałęsę i jego doradców za nadmierną ugodowość (m. in. Jan Rulewski oraz przewodniczący Regionu Łódzkiego „Solidarności” Andrzej Słowik) a także to, że podjęli decyzję o zaniechaniu strajku w sposób niedemokratyczny (m. in. Andrzej Gwiazda i Karol Modzelewski). Warto jednak dodać, że w czasie kryzysu bydgoskiego w Polsce i wokół jej granic odbywały się manewry Układu Warszawskiego „Sojuz –81”, które łatwo mogły się przekształcić w interwencję zbrojną. Kulisy wypadków bydgoskich i rola Moskwy w ich przebiegu pozostają ciągle niejasne. Dnia 3 kwietnia 1981 r. Stanisław Kania i premier (od 11 lutego 1981 r.) a równocześnie minister obrony narodowej Wojciech Jaruzelski odbyli w Moskwie rozmowy z przywódcą sowieckim Leonidem Breżniewem. Ich efektem było zakończenie ćwiczeń „Sojuz – 81”. W zamian za to Kania i Jaruzelski zobowiązali się zniszczyć „Solidarność” poprzez wprowadzenie stanu wojennego.
Kryzys bydgoski stanowił punkt kulminacyjny rewolucji solidarnościowej. Ponowne zmobilizowanie społeczeństwa na takim poziomie byłoby już bardzo trudne. Poza tym od wiosny 1981 r. pogarszało się gwałtownie zaopatrzenie w sklepach. Brakowało wszystkiego, także artykułów pierwszej potrzeby. W kwietniu 1981 r. rozpoczęto reglamentację towarów (system kartkowy), ale nie zmniejszyła ona monstrualnych kolejek stojących pod sklepami. Wszystko wskazuje na to, że rząd magazynował duże ilości towarów, aby rzucić je na rynek po wprowadzeniu stanu wojennego. Równocześnie w środkach masowego przekazu trwała agresywna kampania propagandowa obwiniająca „Solidarność” za trwający kryzys i braki w zaopatrzeniu. Część społeczeństwa owej propagandzie ulegała.
Do kolejnych konfliktów pomiędzy władzą a „Solidarności” doszło latem 1981 r. Obniżenie przydziałów kartkowych mięsa doprowadziło do organizowania przez związek tzw. marszów głodowych w licznych miastach Polski. Dnia 3 sierpnia 1981 r. kierowcy autobusów i tramwajów, którym uniemożliwiono demonstrację pod gmachem Komitetu Centralnego PZPR, zablokowali rondo w centrum Warszawy. Akcja ta trwała dwie doby. W atmosferze napięcia odbywały się sierpniowe rozmowy pomiędzy rządem a „Solidarnością”, które nie przyniosły żadnych rezultatów.
Latem 1981 r. Związek przygotowywał się do I Krajowego Zjazdu Delegatów. W regionach wybierano stałe władze – Zarządy Regionów, które zastępowały tymczasowe Międzyzakładowe Komitety Założycielskie. Obrady Zjazdu (w gdańskiej hali „Olivia”) odbywały się w dwóch turach: 5 – 10 września 1981 r. i 26 września – 7 października 1981 r. Zjazd przyjął obszerny program pt. „Samorządna Rzeczpospolita”. Został on opracowany przez komisję kierowaną przez Bronisława Geremka. Stworzono wizję Polski opartej na pluraliźmie idei i organizacji we wszystkich dziedzinach życia. Zakładano potrzebę budowania samorządów terytorialnych i pracowniczych. Parlament powinien być wybierany w wolnych wyborach, proponowano utworzenie drugiej izby - senatu skupiającego przedstawicieli samorządów. Postulowano wprowadzenie niezależnych sądów, wolności słowa, badań naukowych i działalności artystycznej, a także odpolitycznienie szkolnictwa i systemu wychowania młodzieży oraz objęcie kontrolą społeczną aparatu ścigania. W dziedzinie gospodarczej przewidywano wprowadzenie przedsiębiorstw samorządowych, w których ciała wybrane przez pracowników pełniłyby funkcje właścicielskie. Równocześnie zarysowywano wizję państwa opiekuńczego odrzucając np. perspektywę zaistnienia bezrobocia. Podczas pierwszej tury Zjazdu uchwalono „Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej”, w którym wzywano robotników tzw. krajów socjalistycznych do tworzenia wolnych związków zawodowych.
Zjazd wybrał także najwyższą władzę Związku – Komisję Krajową (KK) składająca się z 38 przewodniczących regionów i 69 delegatów na Zjazd. Prezydium KK liczyło 19 osób, na jego czele stanął Lech Wałęsa.
Tymczasem trwały intensywne przygotowania rządu do wprowadzenia stanu wojennego. Jeszcze od jesieni 1980 r. rozpoczęto układanie list osób przeznaczonych do internowania. Listy te systematycznie poprawiano i uzupełniano. Przygotowywano akty prawne, plany operacyjne, instrukcje. Rolę Koordynującą w tych pracach pełnił Komitet Obrony Kraju (KOK) przy prezesie Rady Ministrów. We wrześniu 1981 r. KOK stwierdził, że siły bezpieczeństwa i wojsko są gotowe do wprowadzenia stanu wojennego w ciągu 48 godzin. Dnia 19 października 1981 r. Wojciech Jaruzelski objął (w miejsce Stanisława Kani) także funkcję I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR. Kilka dni później ruszyły w kraj tzw. wojskowe grupy operacyjne, mające rzekomo pełnić funkcje kontrolne w przemyśle i administracji, faktycznie zaś dokonujące rozpoznania przed wprowadzeniem stanu wojennego.
Jeszcze w listopadzie 1980 r. podjęto przygotowania do zdeponowania broni palnej pozostającej w dyspozycji osób prywatnych oraz Ligi Obrony Kraju, szkół i instytucji. Także w listopadzie 1980 r. poczyniono starania w celu zorganizowania rozdziału pomiędzy funkcjonariuszy broni długiej z zapasów magazynowych.
W roku 1981 przygotowywano szereg akcji, których nazwy zaczerpnięto ze świata roślinnego. Akcja „Klon” polegała na przeprowadzaniu, już po wprowadzeniu stanu wojennego, rozmów z osobami prowadzącymi działalność opozycyjną. W trakcie rozmowy należało nakłonić daną osobę do podpisania oświadczenia o zobowiązaniu do przestrzegania porządku prawnego (tzw. deklaracji lojalności). Należało też próbować zwerbować rozmówcę jako konfidenta SB. W razie stwierdzenia, że opozycjonista nie zaprzestanie swojej działalności można było go internować. Wykazy osób przeznaczonych do rozmów ostrzegawczych sporządzono już od jesieni 1980 r. Były one uaktualniane przez cały rok 1981. Czyniono też przygotowania do operacji o kryptonimie „Malwa”, przemianowanej potem na „Jodłę”, a w końcu na „Azalię”. Miała ona polegać na opanowaniu środków łączności i wyłączeniu telefonów. Ustalono m. in. wykaz linii telekomunikacyjnych kablowych i napowietrznych wymagających ochrony w postaci ich patrolowania. Przygotowano schematy łączności, wytypowano zaufane osoby spośród personelów Wojewódzkich Urzędów Telekomunikacyjnych, przygotowano pododdziały wojska i milicji oraz sprzęt do przeprowadzenia zadań. W poszczególnych województwach przygotowano plany unieruchomienia i zabezpieczenia łączności wojewódzkiej i międzymiastowej. Sporządzono też plany przejęcia systemu łączności radiowej w zakładach pracy, a także poligrafii zakładowych. Dla jasności dodajmy, że w grudniu 1981 r. kryptonimem „Jodła” nazwano akcję internowania działaczy opozycji. Przygotowano też akcję „Skorpion” w celu przejęcia urządzeń i materiałów poligraficznych oraz wszelkich dokumentów w siedzibach zarządów regionów i podregionów „Solidarności”.
Zakładano, że może dojść do zamieszek i rabowania żywności opracowano plany ochrony „obiektów żywnościowych”. Sporządzono więc także plany operacyjnego oddziaływania na kontrolowane środowiska w zakresie wyciszania niekorzystnych nastrojów społecznych na wypadek zagrożenia. Powołano organa do cenzury przesyłek pocztowych, korespondencji telekomunikacyjnej (telegramy, teleksy) i do kontroli rozmów telefonicznych. Przygotowano zespoły funkcjonariuszy MO i SB do przeprowadzenia internowania, wytypowano prywatne samochody funkcjonariuszy, które planowano „zmobilizować” do celów służbowych. Zadbano nawet o przygotowanie wniosków skierowanych do I sekretarzy komitetów wojewódzkich PZPR o wyrażenie zgody na internowanie członków PZPR. Sporządzono wykazy uzbrojenia, informacje na temat zapasów paliw płynnych.
Przygotowania do przewrotu łączono z agresywną kampanią propagandową przeciwko „Solidarności”.
Samo istnienie „Solidarności” podważało podstawy systemu komunistycznego w Polsce. Związek uszczuplał totalną wszechobecność komunistycznego pastwa, podważał też twierdzenie o „robotniczym” charakterze rządzącej krajem partii komunistycznej – PZPR. „Solidarność” wielokrotnie podkreślała, że pragnie przeprowadzenia w Polsce reform, aczkolwiek w zakresie ograniczonym. Związkowcy zdawali sobie sprawę, że dążenie do szybkiej i całkowitej demokratyzacji życia publicznego lub do oderwania Polski od zależności od Związku Sowieckiego może spowodować sowiecką interwencję zbrojną. Dlatego też działalność „Solidarności” była określana jako „samoograniczająca się rewolucja”. Opór władz powodował, że wszelkie reformy musiały być jednak wprowadzane na drodze konfrontacji, przy pomocy „pistoletu strajkowego”.
Masowość Związku, a tym samym duże możliwości finansowe „Solidarności” umożliwiały prowadzenie działalności, która wykraczała daleko funkcje związkowe. Wydawane przez Związek liczne pisma, broszury, książki zazwyczaj nie były poddawane cenzurze i łamały monopol informacyjny władzy. „Solidarność” rozpowszechniała dzieła literackie, historyczne, socjologiczne i in. które były oficjalnie zabronione. Sprzedawano je nawet na stoiskach ulicznych. W większych miastach odbywały się, organizowane przez Związek, prelekcje i dyskusje na tematy, których nie wolno było poruszać w państwowych środkach masowego przekazu. Zasługi „Solidarności” dla odkłamania naszej historii i rozpowszechnienia w Polsce zabronionych dzieł literackich są nie do przecenienia. Komórki interwencyjne Związku załatwiały nie tylko sprawy pracownicze, ale byłe wręcz oblegane przez ludzi przychodzących z wszelkimi doznanymi od władzy krzywdami. „Solidarność” mocno podkreślała fakt, że Polska jest krajem katolickim. Msza święta była nieodłącznym elementem wszelkich uroczystości związkowych, księża zaś udzielali Związkowi szerokiego poparcia. Słowa zachęty do pracy dla dobra Polski płynęły od papieża Jana Pawła II, prymasa Stefana Wyszyńskiego i jego następcy Józefa Glempa. Przez okres 16 miesięcy „solidarnościowego karnawału” panowała w Polsce atmosfera poszerzonej swobody, wolności słowa i poczucia obywatelskiej odpowiedzialności. Ideały „Solidarności” stały się treścią życia dla wielu ludzi, którzy nie wyobrażali sobie powrotu do „komunistycznej normalizacji”, którą starał się wprowadzić gen. Wojciech Jaruzelski po 13 grudnia 1981 r. Okres legalnej „Solidarności” zapewnił też Związkowi potężną bazę materialną, którą udało się w części uratować i użytkować przez następne lata.
2.Solidarność w okresie stanu wojennego i w latach następnych (do 4 czerwca 1989 r.)
Około północy z 12 na 13 grudnia 1981 r. generał Jaruzelski rozpoczął wprowadzanie stanu wojennego. Specjalnie przygotowane oddziały milicji zajęły siedziby struktur „Solidarności”, dokonując przy tym dewastacji pomieszczeń i sprzętów. Zamilkły telefony, przestały nadawać radio i telewizja. Na ulicę wyjechały czołgi, oddziały wojska i milicji zajęły strategiczne punkty i instytucje w miastach.Funkcjonariusze milicji i SB rozpoczęli akcję zatrzymywania działaczy „Solidarności”. W Gdańsku otoczono hotel w którym obradowała Komisja Krajowa i schwytano większość jej członków. Wszystkich umieszczono w obozach internowania. Utworzono ich 49, w grudniu 1981 r. przebywało w nich ok. 5 tysięcy osób. Zatrzymano też Lecha Wałęsę. Przewieziono go z Gdańska do Warszawy, następnie umieszczono go w Chylicach, później w Otwocku, zaś od maja 1982 r. w ośrodku rządowym w Arłamowie. Początkowo władze oświadczały, że nie został on internowany. Wszystko wskazuje na to, iż liczono, że Wałęsa zgodzi się stanąć na czele nowej „Solidarności”, kontrolowanej zupełnie przez władze. Wałęsa jednak na ten temat rozmawiać nie chciał i ostatecznie 26 stycznia 1982 r. wręczono mu nakaz internowania.
Nad ranem 13 grudnia 1981 r. radio wyemitowało przemówienie Wojciecha Jaruzelskiego w którym zawiadomił on o wprowadzeniu stanu wojennego i powołaniu Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Kilka godzin później przemówienie zostało powtórzone w telewizji. Potem spikerzy w mundurach rozpoczęli odczytywanie dekretów związanych ze stanem wojennym. Wynikało z nich, że w Polsce zawieszono działalność wszelkich organizacji, stowarzyszeń i związków zawodowych (w tym „Solidarności”). Zabroniono też organizowania strajków, akcji protestacyjnych, manifestacji. Wprowadzono zakaz opuszczania miejsca zamieszkania bez przepustki i godzinę milicyjną pomiędzy 2200 a 600. Część zakładów pracy zmilitaryzowano. Za podjęcie akcji protestacyjnych groziły drakońskie kary (do kary śmierci włącznie) wymierzane w trybie doraźnym. Minimalna kara wynosiła 3 lata więzienia.
Warto dodać, że dnia 13 grudnia 1981 r. o godzinie 1 w nocy zwołano posiedzenie Rady Państwa, na którym przedstawiono jej członkom do akceptacji dekret i uchwałę wprowadzające stan wojenny (antydatowane na 12 grudnia 1981 r., podobnie jak pozostałe dekrety), obwieszczenie o wprowadzeniu stanu wojennego (bez daty, wydrukowane kilka miesięcy wcześniej w Związku Sowieckim), dwa dekrety zmieniające kodeks postępowania karnego i dekret o abolicji w odniesieniu do niektórych przestępstw i wykroczeń. Rada Państwa posłusznie przyjęła te dekrety, jedynie Ryszard Reiff, prezes Stowarzyszenia PAX, głosował przeciwko. Akty prawne przyjęte przez Radę Państwa były bezprawne, gdyż ciało to nie mogło wydawać dekretów podczas sesji sejmu. Tymczasem sesja sejmu ciągle trwała. Sprzeczna z prawem była też formuła umieszczona na końcu uchwalonych aktów prawnych: „Dekret wchodzi w życie z dniem ogłoszenia z mocą od dnia uchwalenia”. Oznaczała ona przyjęcie zasady działania prawa wstecz. Wymienione wyżej dekrety ukazały się w „Dzienniku Ustaw” datowanym na 14 grudnia 1981 r., które faktycznie ukazał się trzy dni później.
„Solidarność” była zaskoczona. Zgodnie ze statutem Związek powinien zareagować na wprowadzenie stanu wojennego przystąpieniem do strajku generalnego. Było to jednak trudne, panowała atmosfera grozy, w dodatku 13 grudnia 1981 r. przypadał w niedzielę, gdy większość fabryk była zamknięta. W szeregu zakładach pracy, m. in. w Gdańsku, Warszawie, Szczecinie, Lublinie, Wrocławiu, Katowicach podejmowano jednak strajki. W Gdańsku strajkowała Stocznia im Lenina, ostatecznie spacyfikowana 16 grudnia 1980 r. We Wrocławiu powstał Regionalny Komitet Strajkowy z Władysławem Frasyniukiem na czele. Strajki w tym mieście (m. in. w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji, na Uniwersytecie i Politechnice) ZOMO zlikwidowało do 19 grudnia 1981 r. W nocy z 15 na 16 grudnia 1981 r. złamano strajk w Hucie im. Lenina w Krakowie. Największy zasięg miały strajki na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim. W brutalny sposób spacyfikowano strajkująca Hutę „Katowice”, gdzie protestem kierował Antoni Kusznier. Do najtragiczniejszych zajść doszło 16 grudnia 1981 r. w kopalni „Wujek”. Od strzałów plutonu specjalnego ZOMO zginęło tam 9 górników, a 22 trafiło do szpitali z ranami postrzałowymi. Do dnia dzisiejszego nie udało się skazać osób odpowiedzialnych za tę masakrę. Pomimo tej tragedii trwały strajki (pod ziemią) w innych kopalniach węgla, najdłużej – do 28 grudnia 1981 r. w kopalni „Piast” w Tychach.
Oprócz strajków organizowano inne akcje protestacyjne. Tysiące osób, początkowo w sposób spontaniczny, a z czasem coraz lepiej zorganizowany, sporządzało i rozrzucało ulotki, drukowało podziemne pisemka i komunikaty, malowało napisy na murach. Dochodziło do rozruchów ulicznych. Największe miały miejsce w Gdańsku 16 grudnia 1981 r. Na placu przed Dworcem Głównym protestowało wówczas ponad 100 tysięcy zwolenników „Solidarności”. Miasto tonęło w oparach gazów łzawiących.
Schwytanych uczestników wszelkich protestów skazywano na wysokie wyroki. Do 5 stycznia 1982 r. skazano 1274 osoby za łamanie przepisów stanu wojennego. Najwyższy wyrok (10 lat więzienia) został orzeczony przez Sąd Marynarki Wojennej w Gdyni wobec Ewy Kubasiewicz, organizatorki strajku w Wyższej Szkole Morskiej. Zwolenników „Solidarności” masowo zwalniano z pracy i zmuszano do emigracji z kraju.
Prawie od pierwszych dni stanu wojennego zaczęło działać podziemie solidarnościowe. Powstawały zakładowe i regionalne podziemne struktury Związku. W przypadku regionów władze Związku nosiły najczęściej nazwy Regionalnych Komisji Wykonawczych. Dnia 22 kwietnia 1982 r. powstała Tymczasowa Komisja Koordynacyjna (TKK) NSZZ „Solidarność”, która stała się najwyższą władzą „Solidarności” w podziemiu. W jej skład weszli przedstawiciele najważniejszych regionów: Zbigniew Bujak (Mazowsze), Bogdan Lis (Gdańsk), Władysław Frasyniuk (Dolny Śląsk), Władysław Hardek (Małopolska). Później skład TKK zmieniał się, co było m. in. skutkiem aresztowań wśród jej członków. W lipcu 1982 r., z polecenia TKK, gdański działacz „Solidarności” – Jerzy Milewski otworzył w Brukseli Biuro Koordynacyjne „Solidarności” za Granicą. Zbierało ono fundusze dla związku, prowadziło działalność informacyjną, organizowało transporty ze sprzętem poligraficznym. Pomocy podziemnej „Solidarności” udzielały liczne organizacje i związki zawodowe w Europie Zachodniej oraz rząd USA. Zwłaszcza prezydent Ronald Reagan i werbalnie i czynnie wspierał podziemie w Polsce.
Działacze „Solidarności” podziemnej liczyli początkowo, że efektem ich pracy będzie strajk generalny, który zmusi komunistów do ustępstw. Spodziewano się nawet, że ów strajk wybuchnie wiosną 1982 r., stąd popularne w prasie podziemnej hasło: „zima wasza, wiosna nasza”. Z upływem czasu okazywało się, że koncepcja ta jest nierealna, a Związek czeka długi okres żmudnej pracy podziemnej. Najważniejszym przejawem tej pracy było wydawanie pism podziemnych. Od wprowadzenia stanu wojennego do połowy 1986 r. wydano co najmniej 2300 różnego rodzaju pism. Niektóre z nich wychodziły krótko, inne całymi latami, z imponującą wręcz regularnością. Najpopularniejszym pismem był niewątpliwie „Tygodnik Mazowsze” wydawany od lutego 1982 r. do kwietnia 1989 r. (290 numerów). Do połowy lat osiemdziesiątych wychodził „Tygodnik Wojenny”. Oba pisma wydawano w Warszawie, lecz miały one zasięg ogólnopolski. Z gazetek regionalnych popularne były m. in.: „Z dnia na dzień” (Wrocław), „Obserwator Wielkopolski” (Poznań), „Solidarność Małopolska” (Kraków), „Biuletyn Informacyjny Solidarność” (Białystok), „Jedność” (Szczecin), „Solidarność Podbeskidzia” (Bielsko – Biała), „RIS – Regionalny Informator Solidarności Śląsko – Dąbrowskiej”, „Solidarni” (Łódź), „Gdańsk”, „Solidarność Gdańsk”, „Feniks” (Gorzów Wielkopolski), „Rezonans” (Olsztyn), „Toruński Informator Solidarności”. Struktury „Solidarności” i środowiska związane z „Solidarnością” drukowały też rozmaite książki i pisma społeczno – polityczne o dużej objętości. Wydawano też masowo kasety z nagraniami muzycznymi i znaczki pocztowe (często o bardzo wysokim poziomie graficznym). Z wydawcami i drukarzami współpracowali kolporterzy. Pajęczyna sieci kolportażu obejmowała nie tylko poszczególne miasta i regiony, ale również całą Polskę. Była ona dość skomplikowana i z tego powodu trudna do rozpracowania przez SB. W wielu zakładach pracy i środowiskach powstawały biblioteki wydawnictw niezależnych. Organizowano też grupy drukujące i rozrzucające ulotki, malujące napisy na murach. W wielu miastach i regionach działały struktury samokształceniowe. Tajne prelekcje odbywały się w mieszkaniach prywatnych lub na plebaniach. W licznych zakładach pracy zbierano co miesiąc składki członkowskie „Solidarności”, a także wypłacano w sposób tajny statutowe zapomogi. Spektakularną formą działalności podziemnej były audycje Radia „Solidarność”. W Warszawie po raz pierwszy wyemitowało ono program 12 kwietnia 1982 r., dzięki staraniom specjalnej ekipy z Zofią i Zbigniewem Romaszewskimi na czele. Wkrótce emisje Radia „Solidarność” zaczęto organizować w innych miastach.
Podziemne władz związku wzywały do licznych akcji protestacyjnych. Formą protestu było palenie świeczek w oknach 13 dnia każdego miesiąca, popularne zwłaszcza na początku stanu wojennego. Zachęcano też do brania udziału w mszach za Ojczyznę, odprawianych w wielu kościołach. Niektórzy z kapłanów celebrujących takie msze cieszyli się ogromną popularnością wśród wiernych. Warto wymienić np. księży: Jerzego Popiełuszkę i Stanisława Małkowskiego z Warszawy, Henryka Jankowskiego z Gdańska, Mieczysława Nowaka z Ursusa, Kazimierza Jancarza z Krakowa, Hilarego Jastaka z Gdyni, Stanisława Kardasza i Władysława Wołoszyna z Torunia. Zwolennicy „Solidarności” organizowali także manifestacje uliczne. Odbywały się one w święta i rocznice narodowe, a przez pierwsze miesiące stanu wojennego także 13 dnia każdego miesiąca. Manifestanci byli rozpraszani przez oddziały ZOMO, co doprowadzało do długotrwałych starć ulicznych.
Do znaczących zajść doszło 30 stycznia 1982 r. w centrum Gdańska, gdzie manifestanci atakowali nawet Komitet Wojewódzki PZPR. Gwałtowne starcia miały też miejsce m. in. w Gdyni (1 lutego 1982 r.), Poznaniu (13 i 22 lutego 1982 r.), w Kaliszu (24 lutego 1982 r.), Krakowie (13 kwietnia 1982 r.). Masowe demonstracje odbywały się 1 i 3 maja 1982 r. Do najpoważniejszych starć doszło wtedy w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie, Toruniu, Lublinie, Elblągu, Gliwicach, Łodzi i Rzeszowie. W Warszawie zomowcy zamordowali w dniu 3 maja 1982 r. trzy osoby. W Toruniu w dniu 3 maja 1982 r. oddziały milicji najpierw otoczyły kościół św. Ducha przy Rynku Staromiejskim, w którym odbywała się uroczysta msza, a po mszy zaatakowały ludzi wychodzących z kościoła. Część studentów uwięzionych w kościele wyprowadzili rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Stanisław Dembiński z prorektorem Janem Kopcewiczem i dziekanem Wydziału Prawa Janem Łopuskim. Tego dnia zatrzymano 223 osoby, z których duża część została skazana przed Kolegium na kary grzywny lub aresztu. Działania milicji w Grodzie Kopernika cechowała niesłychana brutalność granicząca z bestialstwem.
Na wezwanie TKK do demonstracji w 66 miastach całego kraju doszło 31 sierpnia 1982 r. ZOMO wykazało w tym dniu wyjątkową brutalność. W Lubinie zomowcy zastrzelili 3 osoby, ofiary śmiertelne były także we Wrocławiu i Gdańsku. Po zajściach aresztowano ponad 4 tysiące osób, które skazano na kary grzywny, więzienia lub internowano.
Dnia 8 października 1982 r. sejm uchwalił nową ustawę o związkach zawodowych, która oznaczała delegalizację „Solidarności”. TKK wezwało więc do ośmiogodzinnego strajku w dniu 10 listopada 1982 r. Apel ten nie przyniósł jednak rezultatu, obawy przed represjami i brak wiary w sukces akcji, spowodowały jej bardzo niewielki zasięg. Dnia 31 grudnia 1982 r. stan wojenny został „zawieszony”. Wcześniej wypuszczono wszystkich internowanych, równocześnie jednak aresztując siedmiu członków Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”: Andrzeja Gwiazdę, Seweryna Jaworskiego, Mariana Jurczyka, Karola Modzelewskiego, Grzegorza Palkę, Andrzeja Rozpłochowskiego i Jana Rulewskiego. Już na początku września 1982 r. podobnie postąpiono z dawnymi działaczami KSS „KOR”: Jackiem Kuroniem, Adamem Michnikiem, Janem Lityńskim i Henrykiem Wujcem. Warto dodać, że zwolniony z internowania Lech Wałęsa utrzymywał w konspiracji kontakt z TKK.
Dnia 22 stycznia 1983 r. TKK wydało oświadczenie pt. „Solidarność dziś”. Rysowało ono cele działalności związku w podziemiu. Nawiązywało do programu „Samorządnej Rzeczpospolitej”, podkreślając jednocześnie potrzebę zawarcia kompromisu z władzą, który doprowadziłby do legalizacji „Solidarności” i reform państwa. Metodami w walce o te cele miały być m. in.:
-
„front odmowy” (bojkotowanie fasadowych instytucji życia publicznego),
-
tworzenie „środowiskowych kodeksów postępowania”, które formułowałyby dopuszczalne ramy uczestnictwa przyzwoitego człowieka w oficjalnym życiu publicznym,
-
przeciwstawianie się marnotrawstwu i złemu zarządzaniu zakładami pracy (m. in. poprzez strajki),
-
tworzenie niezależnej myśli, łamanie monopolu władzy na informację i działalność kulturalną.
Program miał charakter długofalowy i miał doprowadzić do powstania „społeczeństwa podziemnego”, alternatywnego wobec państwa i jego instytucji. Był to program wynikający z zasady „samoograniczającej się rewolucji”, jednak w późniejszych dokumentach i oświadczeniach „Solidarność” nie rezygnowała także z programu dalekosiężnego, zakładającego dążenie do pełnej niepodległości Polski w przyszłości. Dużo mocniej sprawę niepodległości akcentowała organizacja o nazwie „Solidarność Walcząca” utworzona w czerwcu 1982 r. Nie odrzucała ona pewnych radykalniejszych metod walki przeciwko komunistycznej władzy, np. „terroru wobec rzeczy”, czyli sabotażu. Na czele „Solidarności Walczącej” stał Kornel Morawiecki, a od 1987 r. Andrzej Kołodziej.
Najważniejszym wydarzeniem w Polsce w 1983 r. była czerwcowa pielgrzymka papieska. Ojciec Święty odwiedził Warszawę, Niepokalanów, Częstochowę, Poznań, Katowice, Wrocław, Górę Św. Anny, Kraków. W Dolinie Chochołowskiej w Tatrach papież spotkał się z Lechem Wałęsą i jego rodziną. Ojcu Świętemu towarzyszyły miliony ludzi, wznoszących krzyki „Solidarność” i trzymających transparenty z solidarnościowymi napisami. Podczas mszy papieskich władze nie interweniowały, ale później brutalnie rozpędzały demonstrantów i stawiały ich przed kolegiami ds. wykroczeń.
Dnia 5 października 1983 r. Lech Wałęsa otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, co wywołało entuzjazm w kraju. Odebrała ją w Oslo jego żona Danuta.
Dnia 22 lipca 1983 r. władze zniosły stan wojenny i ogłosiły amnestię, w wyniku której zwolniono większość więźniów politycznych (z wyjątkiem ok. 60 osób).
Stan wojenny pogrzebał nadzieje społeczeństwa polskiego, związane z powstaniem „Solidarności”. W okresie 16 miesięcy legalnego działania Związku powszechnie liczono na możliwość ewolucyjnych przemian systemu komunistycznego. Przemian, które uczyniłyby ten system bardziej ludzkim i zdroworozsądkowym. „Solidarność” miała nadzieję, że reformy będzie można wprowadzić dzięki taktyce kompromisu i dialogu z komunistyczną władzą. Stan wojenny pokazał, że władza myślała przez cały czas jedynie o zniszczeniu „Solidarności” lub stworzeniu z niej związku zupełnie uzależnionego od PZPR. Gdy ta ostatnia koncepcja okazała się nierealna, zrealizowano projekt pierwszy.
Stan wojenny oznaczał też zniszczenie wielu autentycznych przejawów życia politycznego, społecznego i kulturalnego, które miały miejsce w okresie po sierpniu 1980 r. Autentyczne i samorządne związki zawodowe, organizacje i stowarzyszenia zastąpiono tworami zupełnie zależnymi od władz. Zniszczono względną wolność słowa, która panowała w środkach masowego przekazu przed 13 grudnia 1981 r. W dziedzinie gospodarki zniweczono jakiekolwiek plany prawdziwych reform, kultywując nakazowo – rozdzielcze metody zarządzania. Doprowadzało to z roku na rok do pogłębiania się zapaści w przemyśle, handlu i rolnictwie.
Pomimo formalnego zniesienia stanu wojennego terror jednak ciągle trwał, zwłaszcza, że ustawodawstwo stanu wojennego zostało w dużym stopniu włączone do prawa powszechnego. Funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i milicji dokonali, począwszy od 1983 r., szeregu zbrodniczych czynów, których kulisy zostały jedynie częściowo wyjaśnione. 12 maja 1983 r. został zakatowany na śmierć na posterunku MO w Warszawie maturzysta Grzegorz Przemyk. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją zwolenników „Solidarności”. Zimą 1984 r. esbecy porwali i torturowali 4 działaczy toruńskiej „Solidarności“: Antoniego Mężydłę, Zofię Jastrzębską, Piotra Hryniewicza i Gerarda Zakrzewskiego. Dnia 8 lutego 1984 r. SB zamordowała działacza rolniczej „Solidarności” – Piotra Bartoszcze. Podobnych przypadków było znacznie więcej. 19 października pod Toruniem został porwany i zamordowany ks. Jerzy Popiełuszko. Ucieczka kierowcy księdza zmusiła władze do ujawnienia czterech zbrodniarzy, których skazano na długoletnie więzienie, ukrywając równocześnie inspiratorów zbrodni z najwyższych szczebli rządowych i partyjnych. Śmierć ks. Jerzego Popiełuszki spowodowała wstrząs w społeczeństwie. Pogrzeb kapłana w dniu 3 listopada 1984 r. także stał się wielką manifestacją zwolenników „Solidarności” z całej Polski.
Nasilenie represji owocowało także szybkim zapełnianiem się zakładów karnych więźniami politycznymi, mimo kolejnej amnestii uchwalonej 21 lipca 1984 r. Dnia 10 maja 1985 r. uchwalono nowelizację prawa karnego, która utrwalała tryb przyśpieszony w postępowaniach karnych. Wkrótce, w czerwcu 1985 r., zakończył się proces 3 przywódców „Solidarności”: Władysława Frasyniuka, Bogdana Lisa i Adama Michnika. Zapadły wyroki od 2,5 do 3,5 lat więzienia. Proces przeszedł do historii jako jeden z najbardziej niepraworządnych w okresie rządów Jaruzelskiego.
Po amnestii z 1984 r. propaganda władz kładła duży nacisk na głoszenie tzw. normalizacji. Polegała ona w istocie na tworzeniu nieautentycznych ciał, będących atrapą normalnych ruchów społecznych. W czerwcu 1984 r. odbyły się wybory do rad narodowych. „Solidarność” ogłosiła ich bojkot i zorganizowała własny system liczenia frekwencji, który wykazał fałszerstwa ze strony władz. Podobną taktykę zastosowano podczas wyborów do sejmu w październiku 1985 r.
Przetrwanie „Solidarności” w tym trudnym okresie było w dużej mierze zasługą Kościoła katolickiego. Msze z ojczyznę nadal przyciągały licznych zwolenników Związku i cementowały środowiska opozycyjne. Przy kościołach powstały komitety prowadzące działalność charytatywną. Udzielały one także pomocy więźniom politycznym i ich rodzinom. Na plebaniach przechowywano często wydawnictwa i pieniądze Związku, odbywały się tam także zebrania struktur „Solidarności”. Jednoznaczne popieranie „Solidarności” przez papieża Jana Pawła II było inspiracją dla licznych działaczy podziemia różnego szczebla.
Druga połowa lat osiemdziesiątych przyniosła powstanie nowych ugrupowań opozycyjnych, ściśle związanych z „Solidarnością”, ale zachowujących odrębność organizacyjną. Jedną z nich był Ruch Wolność i Pokój (WiP), który założono w 1985 r. dla obrony osób odmawiających złożenia przysięgi wojskowej. Środowisko WiP (niekiedy z lekka anarchizujące) zasłynęło z licznych manifestacji pacyfistycznych i ekologicznych. Zbuntowane przeciwko systemowi pokolenie nastolatków działało w Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego (RSA) i w Federacji Młodzieży Walczącej. Waldemar Fydrych, stojący na czele grupy o nazwie „Pomarańczowa Alternatywa”, rozpoczął od 1986 r. organizowanie we Wrocławiu happeningów niemiłosiernie wykpiwających absurdy realnego socjalizmu. Nadal aktywnie działała „Solidarność Walcząca”, odradzała się też Konfederacja Polski Niepodległej, aktywne było podziemne Niezależne Zrzeszenie Studentów.
„Solidarność” podziemna od 1985 r. zaczęła wchodzić jednak w okres kryzysu. Wprawdzie działalność wydawnicza, ulotkowa, samokształceniowa kwitła nadal, ale demonstracje uliczne gromadziły już niewiele osób. Społeczeństwo sprawiało wrażenie zmęczonego. Z drugiej strony władza komunistyczna znalazła się w sytuacji patowej. Gospodarka rozkładała się z miesiąca na miesiąc, nastroje społeczne osiągały dno, zwłaszcza po skandalicznym zachowaniu się władz polskich podczas katastrofy w Czarnobylu. Rządzący zaczęli rozumieć, że bez zasadniczych rozwiązań politycznych nie da się wyjść z kryzysu, zwłaszcza, że w Związku Sowieckim zaczęła się liberalizacja związana z objęciem władzy przez Michaiła Gorbaczowa. Dnia 17 lipca 1986 r. ogłoszono w Polsce kolejną amnestię, która doprowadziła do zwolnienia prawie wszystkich więźniów politycznych. We wrześniu 1986 r. SB przeprowadziła w całym kraju ok. 3 tysięcy rozmów z działaczami opozycji starając się ich przekonać do zaprzestania działalności. Akcja ta nie przyniosła żadnych skutków. Wprowadzono także tzw. depenalizację, której efektem było karanie osób prowadzących nielegalną działalność wyłącznie przed kolegiami ds. wykroczeń, wymierzającymi zazwyczaj grzywny. TKK i Lech Wałęsa odebrały to wszystko jako zapowiedź zmiany kursu politycznego. Dnia 29 września 1986 r. została powołana przez Lecha Wałęsę jawna Tymczasowa Rada NSZZ „Solidarność”. W jej skład weszli: Bogdan Borusewicz, Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Tadeusz Jedynak, Bogdan Lis, Janusz Pałubicki, Józef Pinior. Wkrótce zaczęły podejmować jawne działanie regionalne struktury Związku. Dzień po utworzeniu Tymczasowej Rady, tzn. 30 września 1986 r. do działalności jawnej przeszła Regionalna Komisja Wykonawcza NSZZ „Solidarność” Mazowsze. Dnia 5 października 1986 r. Rady „Solidarności” powołano w Lublinie i Jeleniej Górze, a 7 października w Regionie Śląsko-Dąbrowskim. W Łodzi 7 października 1986 r. wznowiło otwartą działalność Prezydium Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej. W październiku 1986 r. jawne ciała regionalne powstały też w regionach: Świętokrzyskim, Radomskim, Opolskim, Pilskim, Gorzowskim, Wielkopolskim.
Nowe struktury związku działały równolegle z tajnymi, jednak tworzenie jawnych ciał wywoływało pewne opory ze strony podziemia, także ze strony TKK. Dnia 23 listopada 1986 r. powstała także Tymczasowa Krajowa Rada Rolników „Solidarność” nas której czele stanął wkrótce Józef Ślisz. Na fali liberalizacji również w dużych zakładach pracy zaczęto tworzyć jawnie działające struktury „Solidarności”. Składały one wnioski do sądu o zarejestrowanie na szczeblu zakładu. Wprawdzie sądy kolejnych instancji odrzucały te wnioski, ale struktury owe nie przyjmowały tego do wiadomości i działały nadal.
Dnia 25 października 1987 r. TKK i Tymczasowa Rada NSZZ „Solidarność” rozwiązały się i na ich miejsce powołano jednolite kierownictwo Związku – Krajową Komisję Wykonawczą (KKW) NSZZ „Solidarność”. Na jej czele stanął Lech Wałęsa, a członkami zostali: Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Jerzy Dłużniewski, Stefan Jurczak, Bogdan Lis, Andrzej Milczanowski, Janusz Pałubicki, Stanisław Węglarz. Przeciwko utworzeniu Komisji zaprotestowała grupa działaczy, która uważała, że główna rola w reaktywowaniu Związku powinna przypadać Komisji Krajowej sprzed 13 grudnia 1981 r. Działacze ci (m. in. Andrzej Słowik, Jerzy Kropiwnicki, Andrzej Gwiazda, Seweryn Jaworski, Marian Jurczyk) utworzyli Grupę Roboczą Komisji Krajowej, która jednak nie zdobyła szerszego oparcia.
Przemiany w Polsce przyspieszyła w sposób znaczący wizyta papieża Jana Pawła II w czerwcu 1987 r. I tym razem Ojca Świętego witały wielkie transparenty „Solidarności”, a po mszach wyruszały pochody zwolenników Związku, rozpędzane brutalnie przez ZOMO. Masową manifestacją poparcia dla nielegalnej „Solidarności” była V Pielgrzymka Ludzi Pracy na Jasną Górę 10 września 1987 r. Przybyło na nią ok. 50 tys. osób.
Pogarszająca się sytuacja gospodarcza, przegrane przez władze referendum z listopada 1987 r., w którym rząd chciał uzyskać społeczną akceptację dla dalszego zaciskania pasa w celu rzekomego przeprowadzenia reform, oraz wspomniane posunięcia liberalizujące politykę wewnętrzną, spowodowały, że KKW w oświadczeniu z 5 grudnia 1987 r. zgłosiła gotowość do negocjacji i do zawarcia „paktu antykryzysowego”. W zamian oczekiwała m. in. przywrócenia legalnego działania „Solidarności” i „legalizacji społeczeństwa obywatelskiego”. Warto dodać, że Jacek Kuroń i Adam Michnik głosili w II połowie lat osiemdziesiątych koncepcję mówiąca o konieczności poparcia przez Związek reformatorskich sił w PZPR. Koncepcja ta wywarła wpływ na kolejne ugodowe posunięcia „Solidarności”.
Do przełomu doszło w 1988 r. W wyniku podwyżki cen w kwietniu rozpoczęły się strajki w wielkich zakładach pracy. 25 kwietnia 1988 r. zastrajkowali pracownicy komunikacji miejskiej w Bydgoszczy. 26 kwietnia strajk rozpoczęła Huta im. Lenina w Krakowie. Na czele Komitetu Strajkowego stanął Andrzej Szewczuwaniec. Wprawdzie hutnicy żądali początkowo rekompensat płacowych, wkrótce jednak dołączyli do swoich żądań postulaty przywrócenia do pracy robotników zwolnionych za działalność w „Solidarności” i relegalizację Związku. Podobne postulaty wysunęli strajkujący od 29 kwietnia robotnicy Huty Stalowa Wola, którzy jednak po zablokowaniu ich zakładu przez ZOMO opuścili go 30 kwietnia. Strajk w Hucie im. Lenina został bardzo brutalnie rozbity w wyniku ataku oddziałów antyterrorystycznych i ZOMO w nocy z 4 na 5 maja 1988 r.
Dnia 2 maja 1982 r. strajk ogarnął Stocznię Gdańską. Na czele Komitetu Strajkowego stanął Alojzy Szablewski. Po kilku dniach do stoczniowców dołączył Lech Wałęsa. W całej Polsce organizowano manifestacje i strajki solidarnościowe. Podczas majowych strajków doszło do pierwszych zakulisowych i pośrednich kontaktów przedstawicieli rządu z reprezentantami „Solidarności”. Nie przyniosły one rezultatów. Strajk w Stoczni Gdańskiej zakończył się 10 maja 1988 r. opuszczeniem jej przez robotników.
Pomimo postrajkowych represji (zwalnianie z pracy, kary finansowe) bariera strachu została przełamana. W coraz większej ilości zakładów pracy rozpoczynały działalność jawne komisje zakładowe, niewiele sobie robiąc z prawnych zakazów. Wybuch kolejnych strajków nastąpił w sierpniu 1988 r. Protestujące kopanie węgla kamiennego zawiązały Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w Jastrzębiu. 17 sierpnia zastrajkowała Stocznia Szczecińska, 20 sierpnia Port Północny w Gdansku, 22 sierpnia Stocznia im. Lenina, 24 sierpnia pozostałe stocznie Trójmiasta, Huta im. Lenina w Krakowie, Zakłady im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu, fabryka traktorów w Ursusie. Strajki w Trójmieście koordynował Międzyzakładowy Komitet Strajkowy z Jackiem Merklem na czele. Zaznaczyć trzeba, że część strajków w mniejszych zakładach była szybko likwidowana przez ZOMO.
Władze zareagowały na wydarzenia w dwojaki sposób. Z jednej strony Wojciech Jaruzelski rozpoczął przygotowania do wprowadzenia stanu wyjątkowego (co okazywało się w ówczesnych warunkach po prostu niewykonalne), z drugiej strony doszło do sondażowych rozmów przedstawiciela Lecha Wałęsy – Andrzeja Stelmachowskiego z sekretarzem KC PZPR Józefem Czyrkiem. Dnia 31 sierpnia 1988 r. Lech Wałęsa spotkał się ministrem spraw wewnętrznych Czesławem Kiszczakiem. Postanowiono podjąć rozmowy „przy okrągłym stole”. Po rozmowie z Kiszczakiem Wałęsa wezwał do zawieszenia strajków, co wykonano z dużymi oporami. Pomimo kolejnych spotkań władzy z opozycją nie było pewne czy do rozmów „okrągłego stołu” dojdzie, zwłaszcza, że nowo powołany premier Mieczysław Rakowski, postanowił 31 października 1988 r. postawić w stan likwidacji Stocznię im. Lenina. Opozycja odebrała to jako prowokację.
Dnia 30 listopada 1988 r. doszło do telewizyjnego „pojedynku” pomiędzy Lechem Wałęsa a przewodniczącym proreżimowych związków zawodowych – Alfredem Miodowiczem. Wałęsa był świetnie przygotowany do dyskusji i odniósł w niej wyraźne zwycięstwo. 18 grudnia 1988 r. podczas spotkania działaczy „Solidarności”, opozycji i intelektualistów w Warszawie powołano Komitet Obywatelski przy przewodniczącym NSZZ „Solidarność”. Liczył on 135 członków i miał pełnić rolę partnera władz w rozmowach „okrągłego stołu”. Trwały one od 6 lutego do 5 kwietnia 1989 r. przy pośrednictwie przedstawicieli Episkopatu. W ich wyniku postanowiono, że odbędą się wybory do sejmu, w których partie i ugrupowania związane z obozem władzy (PZPR, ZSL, SD, Stowarzyszenie PAX, Polski Związek Katolicko Społeczny i Unia Chrześcijańsko – Społeczna) będą miały zagwarantowane 65% miejsc. Pozostałe 35 % mandatów miało być rozdzielone w wolnych wyborach. Ustalono także, że zostanie powołana izba wyższa parlamentu – senat, do którego wybory miały być zupełnie wolne. Postanowiono też o powołaniu urzędu prezydenta z szerokimi kompetencjami, zakładano przy tym, że zostanie nim Wojciech Jaruzelski. „Solidarność” miała zostać zalegalizowana. Postanowienia te sejm zatwierdził 7 kwietnia 1989 r., relegalizacja „Solidarności” nastąpiła 17 kwietnia 1989 r., a „Solidarności” RI 20 kwietnia 1989 r. Wybory odbyły się 4 czerwca 1989 r. (druga tura – 18 czerwca 1989 r.). W ich wyniku kandydaci Komitetów Obywatelskich tworzonych przez „Solidarność” zdobyli wszystkie mandaty z owej 35 – procentowej puli w sejmie i 99 na 100 miejsc z senacie. Porozumienia „okrągłego stołu” budzą kontrowersje do dnia dzisiejszego. Niewątpliwie komuniści, zdając sobie sprawę z nieuchronności przemian w Polsce, chcieli poprzez zawarty kompromis utrzymać wpływy polityczne oraz przejąć część majątku narodowego (proces tzw. uwłaszczenia nomenklatury). Z drugiej strony samo odrodzenie „Solidarności” i częściowo wolne wybory do parlamentu oraz wprowadzenie szeregu normalnych swobód obywatelskich oznaczały duży sukces opozycji, zwłaszcza, że nie można było wówczas przewidzieć szybkiego upadku komunizmu także w innych krajach.
Odrodzona „Solidarność” była już tylko cieniem potężnego związku sprzed lat. Liczyła zaledwie ok. 2 milionów członków.
Dnia 19 lipca 1980 r. Zgromadzenie Narodowe (obie połączone izby parlamentu) wybrało prezydentem Wojciecha Jaruzelskiego. Wkrótce jednak stało się oczywiste, że ewolucyjne przemiany w Polsce, które zaplanowano przy „okrągłym stole” szybko przyśpieszą. 18 sierpnia 1989 r. premierem został Tadeusz Mazowiecki. Wkrótce środowisko polityków związanych z „Solidarnością” i jej reprezentacją w sejmie i senacie - Obywatelskim Klubem Parlamentarnym, uległo daleko idącej dekompozycji. W 1990 r. zwolennicy Tadeusza Mazowieckiego utworzyli Ruch Obywatelski – Akcja Demokratyczna (przekształcony później w Unię Demokratyczną), zaś Lech i Jarosław Kaczyńscy Porozumienie Centrum. Powstały także inne partie polityczne. Rozpad obozu solidarnościowego, zwany przez Lecha Wałęsę „wojną na górze” stał się faktem. Przypieczętowały go wybory prezydenckie pod koniec 1990 r. w których Tadeusz Mazowiecki starł się z Lechem Wałęsą. Mazowiecki odpadł w I turze, a w drugiej zmierzyli się Wałęsa i mało dotąd znany reemigrant z Kanady Stanisław Tymiński. Prezydentem został Lech Wałęsa.
„Solidarność” odegrała decydującą rolę w obaleniu systemu komunistycznego w Polsce. Środowiska opozycyjne przed 1980 r. liczyły zaledwie kilka tysięcy osób. Powstanie „Solidarności” uczyniło na pewien czas opozycjonistami znaczną część Polaków. Nawet gdy wprowadzenie stanu wojennego zastraszyło większość społeczeństwa i zmusiło do ucieczki w prywatność, działaczy związanych z podziemiem były już dziesiątki tysięcy a czytelników wydawnictw podziemnych miliony. Zakosztowanie wolności w ciągu 16 miesięcy legalnego działania „Solidarności” zaowocowało masowym uświadomieniem sobie przez Polaków, że żyją w systemie absurdalnym i antynarodowym.
„Solidarność” głosiła program umiarkowanych reform, „samoograniczającej się rewolucji”, chociaż dla wszystkich było oczywiste, że celem nadrzędnym jest odzyskanie niepodległości. Motywem do działania dla większości osób zaangażowanych w prace Związku był po prostu patriotyzm. Tego wielkiego słowa nikt w swoich relacjach i wspomnieniach nie używa, jasne było jednak, że celem ostatecznym jest wolna Polska. Wiele osób opowiadając o swojej działalności sprzed lat, podkreśla wolnościowe tradycje rodzinne. Były one niewątpliwie ważną inspiracją. Wiązało się z nimi odpowiednie wychowanie – w duchu gotowości do poświęcania się dla Ojczyzny, patriotyzmu, często o wręcz XIX-wiecznym, romantycznym zabarwieniu. Terror początku lat osiemdziesiątych sprzyjał nawiązywaniu do tragicznych kart z historii Polski – okresu dziewiętnastowiecznej niewoli i drugiej wojny światowej. Swoisty etos męczeństwa narodowego (którego przejawem była śpiewana w stanie wojennym pieśń Ojczyzno ma) nie paraliżował jednakże aktywności podziemnej i działalności niezależnej. Działacze „Solidarności” łączyli często dumę z faktu, że walczą o wolną Polskę z pragmatyzmem działania. Prowadzenie podziemnej biblioteki, czy nawet redagowanie zakładowego pisemka „Solidarności”, nie wywoływało romantycznych uniesień. Miały bardziej charakter organicznej, mrówczej pracy. Owo sprzężenie romantycznych motywów z organicznikowskimi metodami dawało znakomite efekty w postaci sprawnego funkcjonowania Związku w podziemiu.